MAJOR WICHER WIEJE PRZEZ ŚWIAT

    Nim się obejrzałem a 40 lat minęło jak jeden dzień… Tak jak w piosence. A ja wciąż ,,życia nie odmierzam liczbą oddechów lecz chwilami, które mnie oddechu pozbawiają” Kuszę los, wkładam nos w każdą przygodę, pędzę bez trzymanki, do przodu, ku gwiazdom. Naginając swą sowizdrzalską naturę zrobiłem porządek w swoich notatkach, papierzyskach, memuarach by za Gombrowiczem stwierdzić, iż ,,bywa, że sobą zdumiewam siebie”. Dziesiątki pomysłów, projektów błysnęło z pokrytych kurzem sztambuchów, zbieranych z upodobaniem notatników. Większość z nich pozostanie pewnie tylko w planach. Nie zmienia to faktu, iż sam wpadłem na pewne pomysły. I chciałbym o tym światu zakomunikować. Ponieważ wściekam się gdy zupełnie nie znani mi ludzie wymyślą dokładnie to samo. Z dumą twierdząc, że to ich własny indywidualny pomysł. Część projektów nabiera z czasem coraz bardziej realnych kształtów. Zwłaszcza te, które hołubię, hoduję w sobie od lat jak mocno przenoszoną ciążę. Właśnie o nich chcę opowiedzieć na autorskiej stronie. Poprosić o sugestie, podpowiedzi, nowe tropy i najważniejsze: kontakty. Policzyłem, iż pisząc jedną książkę na dwa lata – do 60tki napiszę ich zaledwie 10. Dlatego zmuszony jestem cenić własny czas i skłaniać tylko ku najbardziej interesującym tematom. Bardzo bym sobie życzył bym pomylił się w tej osobistej matematyce. I dostarczył przede wszystkim sobie – nowych podróżniczych uniesień.

    Mój serdeczny Druh z Kazachstanu, ochrzcił mnie mianem: Major Wicher, rodem wprost z sowieckich seriali. Swojak a jednocześnie budzący szacunek oficer. Ten obcy człowiek poznał mnie lepiej od najbliższych. Odkrył prawdę i moje przeznaczenie: zmieniać to co niezmienne; burzyć stary porządek; wyrywać z kolein codzienności. Chwytać dzień. Czynię to nieustannie gdy ruszam w drogę, ponieważ uważam, iż oprócz tego co podróż ma do zaoferowania dla Ciebie, najważniejszym jest to co ty sam masz do zaoferowania dla spotkanych na trasie ludzi… Nie bójcie się zatem huraganu za swoimi plecami, wiatru smagającego twarz – to Wasz Druh Major Wicher wieje przez świat, posłuchajcie co woła: ,,Nie uznaję doli! Jestem szermierzem wiecznie walczącym. Walczę z ideami, tłumami wrogów i tłumami tych, za kogo walczę. Nie poddaję się wrogowi nigdy! Za żadną cenę nie wejdę z nim w kompromis, nie ustąpię mu ani jednego z mych żądań, ani jednego strzępka sztandaru!” Poeta? Echo? Nie… Wicher. Major Wicher.